Dla wielu Wrocław to miasto spotkań, dla mnie to przede wszystkim literacka scena Marka Krajewskiego. Moja fascynacja jego twórczością wykracza poza klasyczny kryminał. To analiza topograficzna i socjologiczna miasta, którego już nie ma. W każdej filiżance kawy Mocka i każdym mrocznym zaułku ulicy szukam precyzji opisu, która dorównuje rygorowi danych, z którymi pracuję na co dzień. To literatura, która uczy, że detal ma znaczenie.
W historycznych narracjach Elżbiety Cherezińskiej odnajduję rzadką umiejętność łączenia faktograficznej skrupulatności z literackim rozmachem. Jej "Harda" czy "Królowa" to nie tylko powieści, to rekonstrukcje mechanizmów władzy, które pozostają niezmienne od wieków. Obok niej stoi Szczepan Twardoch – jego "Król" czy "Pokora" to brutalne, ale szczere do bólu studium męskości, tożsamości i fatalizmu dziejowego, podane w języku tak gęstym, że można go kroić nożem.
Moje podejście do analityki jest nierozerwalnie związane z literaturą faktu i nauką. Daniel Kahneman ze swoimi "Pułapkami myślenia" jest dla mnie drogowskazem w świecie interpretacji danych. Zrozumienie, jak System 1 i System 2 wpływają na nasze decyzje, pozwala mi projektować lepsze rozwiązania analityczne. Uzupełniam to lekturami Richarda Thalera i Henry'ego Hazlitta, szukając punktów styku między twardą ekonomią a nieprzewidywalną naturą ludzkich instynktów.
Moja biblioteka jest żywym organizmem. Stale szukam wśród nowości polskiej prozy (Radek Rak, Szczepan Twardoch), a czasem wracam do klasyki. Każda przeczytana książka to kolejna zmienna w modelu, który buduje moje spojrzenie na świat – odważne, krytyczne i poprzedzone refleksją.