Krótka odpowiedź: zależy, gdzie patrzysz. Na poziomie przeciętnej płacy rozjazd między miastami wyraźnie się kurczy — ale tam, gdzie zaczyna się sufit, dystans potrafi rosnąć.
Jeśli rozproszenie płac między miastami maleje w czasie, miasta upodabniają się do siebie. Tu: współczynnik zmienności (CV) przeciętnego wynagrodzenia w 18 miastach, 2004 → 2024.
Mocniejszy dowód niż samo zwężenie rozrzutu. Na osi poziomej poziom płacy w 2014, na pionowej — skumulowany wzrost do 2024. Opadająca linia trendu = doganianie.
Punkt to 2014, koniec strzałki to 2024. Strzałka w prawo = miasto zmniejszyło dystans do stolicy; w lewo = odpadło.
Przeciętna myli. Konwergencja i dywergencja dzieją się jednocześnie — w różnych częściach rozkładu płac. Ta sekcja wymaga danych percentylowych (mediany, P10, P90), których GUS-owska średnia nie pokaże.
Skokowe podwyżki płacy minimalnej działają mechanicznie mocniej tam, gdzie więcej osób zarabia przy minimalnej — czyli w tańszych miastach. Dolne pensje w całym kraju zbiegają się ku wspólnemu poziomowi.
Warszawa i huby (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Rzeszów) odjeżdżają w segmentach wysokokwalifikowanych — IT, finanse, lotnictwo. Topowe pensje rozjeżdżają się szybciej niż mediany.