7 dni w trasie, 6 nocy w bagażniku Toyoty Avensis Kombi i jeden cel: inscenizacja bitwy pod Grunwaldem. Pierwsza taka wyprawa moja i Przemka.
Plan był prosty: zapakować materac do kombi, wziąć syna i pojechać zobaczyć największą rycerską bitwę średniowiecznej Europy — odtworzoną na żywo na polach pod Stębarkiem.
Nigdy wcześniej nie spaliśmy w aucie. Nigdy nie byliśmy we dwóch na takiej trasie. Wyszła z tego wyprawa w duchu rycersko-husycko-militarnym: pętla przez pół Polski, a na niej Twierdza Modlin, zamki w Nidzicy i Malborku, opowieści o raubritterach, cała Mierzeja Wiślana, przekop Wisły i wreszcie Grunwald — wszystko w rytmie wyznaczanym przez wschody słońca, bo w Avensisie nikt długo nie pośpi. Zegarek zarejestrował każdy nasz krok: poniżej cała trasa, dzień po dniu.
Kolorowe ślady to nasze spacery (46 aktywności z zegarka), przerywana linia — przejazdy Avensisem między nimi.
Bilans operacji: 162.1 km w nogach, około 1200 km za kierownicą Avensisa, sześć nocy na materacu między nadkolami, zero noclegów opłaconych i jedna bitwa obejrzana z pierwszego rzędu. Przemek już pyta, kiedy następna wyprawa. Chyba wiem, co odpowiem.